….no i adoptowałem Lesię :)

W lesie w czasie spaceru z psem znaleźliśmy ruszający się karton i jasny kocyk w różyczki a w nim szaro-bury maluszek zdany na łaskę wszelkiej maści drapieżników. Bidulek mokry był i zmarznięty, piszczał i odgarniał kocyk. Zmieścił się w kieszeni dziś już jest 5 razy taki jak tamtego strasznego dnia !! Nie wiem co myśleli ludzie bez serca, którzy po zmierzchu tam go zostawili ! Znaleziony w lesie nazwana została Lesiem i dziś biega i zaczepia Bena 🙂
P.S.
Przez pierwsze dni był Lesią – później okazało się, że jest Lesiem 🙂

Reklamy

2 Komentarze

  1. Dobrze,że oprócz ludzi z kamieniem zamiast serca
    są jeszcze tacy,którym ono bije.

  2. cudna jest !!!!! 🙂


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s